ZABURZENIA ODŻYWIANIA – anoreksja

Wywiad z psychiatrą dziecięcym dr Mają Krefft

Jedzenie to temat, który przynajmniej raz w życiu podniósł ciśnienie, spędził sen z powiek lub wywołał uczucie bezsilności u każdego kto doświadczył rodzicielstwa.

Począwszy od niemowlęctwa: Czy moje dziecko się najada? Poprzez wczesne dzieciństwo: Czy dieta mojego dziecka jest wystarczająco zróżnicowana? Okres dojrzewania: Ile jedzenia może się w nim zmieścić?! Są to dylematy zupełnie normalne i powtarzające się w wielu domach.

Niestety zdarza się, że w naszej głowie zrodzi się pytanie: Czy to już nie jest choroba? Czy moje dziecko nie cierpi na zaburzenia odżywiania? Warto wtedy udać się do specjalisty w celu przeprowadzenia diagnostyki oraz dobrania odpowiedniego postępowania. Czas postawienia rozpoznania zaburzenia ma tutaj kluczowe znaczenie, ponieważ istotnie wpływa na dalsze rokowanie młodego pacjenta.

Moja13-letnia córka postanowiła się w ostatnim czasie odchudzać. Początkowo nawet ją wspierałam, bo zaokrągliła się tu i ówdzie, ale wczoraj jak weszłam niespodziewanie do jej pokoju i zobaczyłam jak patrzy na siebie w lustrze przeszło mi przez głowę, że to wszystko może zmierzać w złym kierunku. Ale czy ona nie jest jeszcze za mała? Na co powinnam zwrócić uwagę?

15-17 rok życia to rzeczywiście najczęstszy wiek, w którym rozpoczynają się zaburzenia odżywiania u młodzieży, ale należy pamiętać, że liczba przypadków o wcześniejszym początku stale rośnie i 12-13 latki a nawet młodsi pacjenci już wcale nie są rzadkością.

Uwagę rodziców szczególnie powinny zwrócić wszelkie radykalne zmiany. Często na początku dziecko postanawia zadbać o zdrową dietę, zaczyna poświęcać dużo czasu przygotowywaniu odpowiednich posiłków, skupia się na aktywności fizycznej. To może skutecznie uśpić czujność, bo przecież zmiana jest na lepsze…

Tak było i u nas, wszyscy cieszyliśmy się nową, zdrową dietą, tylko jak teraz sobie myślę, córka gotuje dla nas wszystkich obiady, ale sama z nami nie je. Czasem coś pogrzebie w talerzu, ale jej widelec rzadko trafia do buzi.

Dokładnie, spożywanie posiłków w samotności, kompletna zmiana nawyków żywieniowych, unikanie wspólnego jedzenia, wychodzenia z przyjaciółmi na spotkania w trakcie których zaplanowane jest jedzenie powinny zapalić u nas czerwoną lampkę.

Radykalną zmianą nazwiemy również ustawiczne skupienie na bardzo wąskim zakresie tematów: zdrowe odżywianie, dieta, kaloryczność posiłków, wygląd sylwetki, dodatkowe kilogramy, a nawet gramy, powoli wypierają z życia naszego dziecka wszelkie inne fascynacje i aktywności.

Coraz częściej, w odpowiedzi na propozycje wspólnego wyjścia, wyjazdu, spędzania razem czasu słyszymy „nie mam ochoty”, „nie czuję się najlepiej”, „idźcie sami, ja już jadłam”. A próby namówienia do posiłku kończą się wybuchem złości lub rozpaczy.

Rzeczywiście bardzo mnie zmartwiło, że córka bardzo zamknęła się w sobie. Kiedyś mówiła mi o wszystkim, a teraz siedzi u siebie w pokoju i ćwiczy albo przegląda internet. Jedyne tematy na które możemy porozmawiać dotyczą diety, spalania kalorii, ale jak próbuję jej powiedzieć, że wygląda pięknie i nie potrzebuje tego wszystkiego, to natychmiast odpowiada: „Nieprawda, jestem tłusta i okropna!”.

Pacjenci z zaburzeniami odżywiania czują się zupełnie niezrozumiani przez swoje otoczenie i wolą zatrzymać uczucia i obawy dla siebie. Najsmutniejsze jest to, że oni rzeczywiście widzą się w sposób zaburzony – przez okulary choroby, która dodatkowo podpowiada im same przykre rzeczy na ich temat. Dzielą pokarmy na ‚dobre’, które można jeść i ‚złe’, które w najmniejszej ilości spowodują przyrost masy ciała czy kolejną ‚fałdkę’ na brzuchu. Wraz z czasem trwania choroby tych ‚dobrych’ posiłków zaczyna zupełnie brakować. Ich codzienność to poczucie winy za każdą kalorię, próby radzenia sobie z tym- przez prowokowanie wymiotów, środki przeczyszczające czy samouszkodzenia. Problem autoagresji dotyczy nawet 40% osób z zaburzeniami odżywiania i jest ‚namacalnym’ dowodem na ich wewnętrzne cierpienie i bezsilność wobec choroby.

Najbardziej mnie martwią dolegliwości, które dotykają jej organizm… Ciągle jej zimno, w nocy kręci się po domu zamiast spać, a ostatnio przyznała mi się, że od dwóch miesięcy nie miała miesiączki.

Zaburzenia miesiączkowania są na pewno jednym z głównych sygnałów ostrzegawczych.

Objawy niedożywienia, wychudzona sylwetka, często umykają uwadze rodziny, przez to że są rozłożone w czasie. Dopiero przy przeglądaniu zdjęć z wakacji czy spotykając raz do roku dalszą ciocię słyszymy „Co się stało? Przecież to zaledwie połowa dziecka!”. Zaskakująco często pacjenci pozostają w stosunkowo dobrej formie jak na stopień niedożywienia i wyniszczenia, który można u nich stwierdzić. Nie powinno to usypiać naszej czujności! Towarzyszące zaburzenia elektrolitowe czy sercowo-krążeniowe stanowią w każdej chwili zagrożenie życia.

Ale skąd to się wzięło? Zauważałam zmiany w jej ciele, ale nigdy nic nie powiedziałam, nie sugerowałam żadnej diety. W naszym domu, dbamy o zdrowie, ale nikt nie jest ‚zwariowany’ na punkcie wyglądu!

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Predyspozycje do zaburzeń odżywiania mają w pewnym stopniu podłoże genetyczne, ale na ich wystąpienie wpływ ma mieszanka czynników biologicznych, społecznych i emocjonalnych takich jak rozpad rodziny, żałoba, stres, choroba, zastraszanie czy nadużycie. Najczęściej pierwszym elementem układanki jest wiara osoby, która doświadczyła/doświadcza trudności, że będzie sobie lepiej radziła jeśli będzie chuda. Jedzenie, które przyjmujemy łatwiej jest kontrolować niż swoje otoczenie i sytuacje, które nas spotykają. Podatnym gruntem jest tu niska samoocena i brak pewności siebie- swojego ciała w połączeniu z perfekcjonizmem i ambicją. Idealne dziecko, które zawsze sobie ze wszystkim radziło znów wzięło ‚sprawy w swoje ręce’, niestety tym razem to my musimy mu pomóc.

Ale od razu psychiatra? Czy nie straci do nas zaufania? Pomyśli, że mamy ją za wariatkę.

Bardzo pracuję nad ‚odczarowaniem’ swojej profesji w oczach rodziców. Psychiatra dzieci i młodzieży to lekarz jak każdy inny, a choroby psychiczne to po prostu choroby. Poznajemy ich etiologię, ciągle doskonalimy wiedzę na temat odpowiedniego postępowania. W swoim kontakcie z pacjentem bardzo staram się oddzielić od niego chorobę. Tłumaczyć, że przykre myśli, to jak siebie widzi, wynika właśnie z zaburzeń odżywiania i nie jest prawdą. W toku leczenia, odpowiedniej terapii pacjent w końcu zaczyna to rozróżniać- jednego dnia przychodzi mu to łatwiej, innego trudniej, bo jedzenie jest tu tylko narzędziem. Choroba dotyczy emocji i tego jak osoba je wyraża czy reguluje. Naszym celem, jako specjalistów, jest pomoc w nabyciu umiejętności radzenia sobie z codziennością w sposób, który nie niszczy.

A rodziców pytam czy jeśli rozpoznaniem byłby nowotwór, a leczeniem ciężka chemioterapia to wahaliby się długo? Anoreksja jest chorobą wysoce śmiertelną czy to z przyczyn zaburzonego funkcjonowania wyniszczonych narządów czy większej skłonności do samobójstw, u 20% pacjentów ma przebieg chroniczny. Im szybciej zaczniemy odpowiednio działać tym większe szanse na szybsze zakończenie leczenia.

Teraz nas pani doktor naprawdę przestraszyła. W takim razie umówimy wizytę  najbliższym możliwym terminie.

Przeciwnik, jakim są zaburzenia odżywiania, jest poważny. Fakty, które przedstawiam mają mobilizować do szybkiej i skutecznej reakcji. W trakcie wizyty odpowiem na wszelkie dodatkowe pytania.